Wycieczka do Wrocławia

Wycieczka do Wrocławia

Od początku historii Wrocławia mieszkały tutaj różne narody, rozbrzmiewały różne języki, mieszały się kultury i religie, co pozytywnie wpłynęło na współczesny charakter miasta. Nie ma takiego drugiego miejsca w Polsce, w którym atmosfera mikrokosmosu Europy byłaby bardziej wyczuwalna. Przekonaliśmy się o tym 11. października podczas wycieczki uczniów klas 1b, 1c, 1a, 2c, 3b i 3c pod opieką pani profesor Hanny Pięta i pana profesora Maciej Ratajczaka.

Głównym celem wyjazdu był wykład profesora Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego dr hab. Jakuba Kierczaka poświęcony koncepcji antropocenu. Noblista Paul Crutzen stworzył termin „Antropocen” w 2002 r. Dowiedzieliśmy podczas wykładu nie tylko w jaki sposób ustala się epoki geologiczne, poznaliśmy koncepcję „wielkiego przyspieszenia” – gwałtownego wzrostu populacji, industrializacji, globalizacji i technologii od połowy XX w. Naukowcy zidentyfikowali zarówno rozpoczynające się wówczas zmiany socjopolityczne, na przykład ogromne wzrosty globalnych wskaźników PKB, jak i zmiany w systemach Ziemi, takie jak wylesianie czy wzrost stężenia gazów cieplarnianych. Dostrzegamy w danych mnóstwo charakterystycznych sygnałów, takich jak popiół ze spalania paliw kopalnych znajdowany w mule, piasku czy torfowiskach. Plastiki w najświeższych warstwach osadów. Radioizotopy pochodzące przede wszystkim z atmosferycznych testów broni jądrowej z lat 40., 50. i 60. W sumie odkryto ponad sto różnych sygnałów, które wykorzystuje się do śledzenia globalnych przemian. Ślady tego wielkiego przyspieszenia od połowy XX w. widzimy w oceanach, w lodowcach, w torfowiskach, w szkieletach koralowców. Kwestia formalnego włączenia antropocenu do geologicznej skali czasu trafiła z podkomisji stratygrafii czwartorzędu przed Międzynarodową Komisję Stratygrafii. A na koniec termin musi zostać przyjęty w głosowaniu przez Międzynarodową Unię Nauk Geologicznych. Po tej niesamowitej dawce wiedzy przekonaliśmy się dlaczego Wrocław nazywany jest "Wenecją północy". Kilkaset metrów dzieli budynek Wydziału Nauk o Ziemi i Kształtowania Środowiska od Ostrowa Tumskiego, a my przeszliśmy 3 mosty i 2 kładki! W sumie we Wrocławiu mamy ponad 100 mostów i 60 kładek dla pieszych :)

Nazwa Ostrowa Tumskiego w staropolszczyźnie oznaczała „wyspę z katedrą” i rzeczywiście, do XIX w., kiedy zasypano jedną z odnóg Odry, była to wyspa. W zespole budowli sakralnych najbardziej znacząca jest katedra, której patronem jest św. Jan Chrzciciel. To piąta świątynia wzniesiona w tym miejscu. Jeszcze przed założeniem biskupstwa na Ostrowie Tumskim istniał kościół, którego ślady odkryto po powodzi w 1997 r. Około 990 r. Śląsk został włączony do państwa polskiego, ale chrześcijańskim wpływom podlegał wcześniej, będąc częścią Czech. Z zachwytem podziwialiśmy gotyckie mury Katedry św. Jana Chrzciciela oraz wspaniałe budowle sakralne tego obszaru. Ogromne wrażenie wywarła na nas dwupoziomowa halowa świątynia nazywana perłą śląskiego gotyku. Ukończona około 1350 r., mieści dwa kościoły: dolny – św. Bartłomieja, patrona dynastii Piastów, i górny – św. Krzyża. Z jej budową jest związana historia wieloletniego sporu księcia piastowskiego Henryka IV Probusa z biskupem wrocławskim Tomaszem II. na jej podstawie można by nakręcić niezły thriller! Z kościołem jest też związana postać wybitnego astronoma Mikołaja Kopernika, który przez 35 lat pełnił funkcję kanonika wrocławskiej kolegiaty św. Krzyża. To dzięki uzyskiwanym tam przychodom mógł podróżować i prowadzić badania.

Widok z Wyspy Piaskowej na Ostrów Tumski przez łączący je XIX-wieczny most jest ulubionym motywem fotograficznym i malarskim. Kręcono tutaj ujęcia do wielu filmów, m.in. do "Anatomii miłości" i popularnego serialu "Stawka większa niż życie". Bulwar prowadzący brzegiem Wyspy Piaskowej w kierunku Ostrowa Tumskiego otrzymał nazwę wywodzącą się od imienia jednej z najbarwniejszych postaci średniowiecznego Wrocławia: Piotra Włostowica – palatyna władcy polskiego Bolesława Krzywoustego. O jego bogactwie i życiu krążyły legendy. Ponieważ dopuścił się kilku przewinień (m.in. krzywoprzysięstwa), miał według podań ufundować 77 kościołów i klasztorów. Jest wśród nich kościół Najświętszej Marii Panny oraz stojący tuż obok klasztor augustianów. W jej głównej nawie zachwycają wspaniałe sklepienia gwiaździste, a w nawach bocznych – sklepienia trójpodporowe. Wysłuchaliśmy w tym niezwykłym miejscu dziejów przywiezionej w 1965 r. z Mariampola nad Dniestrem ikony Matki Boskiej Zwycięskiej, którą hetman Jabłonowski zabierał na pola bitew.

Jeszcze w autokarze profesor Jerzy Pięta, który był naszym przewodnikiem po Wrocławiu, przekonywał nas, że niemal każde miejsce w tym mieście skrywa jakąś niezwykłą historię. Na pewno każdy zapamięta wojnę piwną i historię psa z kamienicy na wrocławskim rynku. Każda epoka wzbogaciła Wrocław o jakieś niezwykłe miejsce. Do zabudowań uniwersytetu przylega jedna z najcenniejszych barokowych budowli w mieście - kościół uniwersytecki. Zachwyca wystrojem zaprojektowanym przez Christopha Tauscha oraz wspaniałym malarstwem iluzjonistycznym autorstwa nadwornego malarza cesarza Józefa I – Johanna Michaela Rottmayra. Tutaj też podziwialiśmy gipsową kopię słynnej Piety Michała Anioła. Rynek i jego zabytki zachwyciły każdego.

Popołudniu udaliśmy się na rejs statkiem po Odrze. Falująca woda, lekki wiatr i cudowne widoki miasta z perspektywy rzeki sprawiły, że ten moment stał się jednym z najbardziej relaksujących podczas całej wycieczki. Tym bardzie, że czekały na nas kolejne atrakcje - Afrykarium i ZOO. Fascynujące ekosystemy, od pustynnych obszarów po głębokie oceany, zaskoczyły nas różnorodnością i pięknem. Wielu z nas było zachwyconych widokiem majestatycznych żyraf, leniwych hipopotamów i zwinnych pingwinów.

Później nasza grupa skierowała się ku Hali Stulecia. Wielka kopuła budynku robiła wrażenie na wszystkich, a pewnie każdy próbował wyobrazić sobie, jak wyglądają tam organizowane wydarzenia i koncerty. Wizjonerskie koncepcje Maxa Berga i dzieje słynnych organów, tych historii po prostu trzeba wysłucha koniecznie w tym miejscu!

Ostatnie chwile w tym mieście upłynęły nam pod znakiem fontann multimedialnych. W rytm muzyki i świateł, wodne kaskady tworzyły niesamowite widowisko. Wielu z nas nie mogło oderwać od niego wzroku. Na koniec  wycieczki zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie przed słynną Iglicą - charakterystycznym symbolem Wrocławia, świadkiem wielu ważnych momentów w powojennej historii miasta. Wycieczka do Wrocławia dostarczyła nam wielu wspaniałych wrażeń i wspomnień. Każdy z nas wrócił do domu z bagażem nowych doświadczeń i wiedzy o tym pięknym mieście nad Odrą i świadomością że, jeszcze wiele niezwykłych miejsc czeka tutaj na odkrycie. I na pewno zarażony przez naszego przewodnika zachwytem nad tym miejscem

Czytaj także:

zobacz więcej wiadomości